DODATEK INTERNETOWY 15.02.2022 r.

 GALERIA ŚLĄSKA 

Opowieści ze Śląska 

Adrian GoretzkiŚląsk jest śliczny!

Fotografia śląskiej pary nowożeńców, wykonana w Katowicach w 1924 r. Poniżej też nieco historii


Bernadeta Prandzioch

Skoro dziś walentynki, pomyślałam, że podzielę się ślubną fotografią sprzed prawie stu lat, a dokładnie z września 1924 roku.

Ta młoda dziewczyna o buntowniczym spojrzeniu to moja śląska prababcia, Klara Schwirgott. Wychodząc za mąż miała 19 lat i całkiem niezły bagaż doświadczeń. Urodziła się w 1905 roku jako druga z czwórki rodzeństwa. Wszystkie dzieci nosiły panieńskie nazwisko matki, co każe sądzić, że ich rodzicielka, Franziska, musiała nie mieć w życiu zbyt łatwo.

Dzieci niedługo cieszyły się też opieką matki, która zmarła w 1912 roku, osierocając jedenastoletnią Marthę, siedmioletnią Klarę, sześcioletnią Hedwig i rocznego Wilhelma. Wszystkie trafiły do sierocińca – prawdopodobnie do wielu różnych, ale tego nie wiem. Wiem tylko, że Klara wychowywała się w tym załęskim, prowadzonym przez siostry jadwiżanki. Siostry z wrocławskiego zgromadzenia zadbały o jej edukację, a dobra znajomość niemieckiego przydała jej się w czasie drugiej wojny światowej, kiedy zapobiegła wysłaniu najstarszej córki na roboty w ramach Reichsarbeitsdienstu. Tak, skutecznie przekonała urzędnika do zmiany decyzji – w końcu była urodzoną buntowniczką.

Ową buntowniczą zaciętość widać zresztą już na innej, wcześniejszej fotografii z 1917 roku, kiedy przystępowała do pierwszej komunii świętej. To ułożenie brwi i nieco nachmurzony wzrok znam bardzo dobrze, chociaż prababki nie zdążyłam poznać. Dziedziczenie tych drobnych cech wydaje się może nawet bardziej zdumiewające niż fakt, że ogólnie jesteśmy podobni do naszych przodków. Dziwna, charakterystyczna mina przetrwała – obserwuję ją czasem na twarzy mojego taty, a czasem siostry. Wróćmy jednak do Klary. Czy małżeństwo, które zawarła, było zaaranżowane czy wynikało z uczucia? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, choć wiele wskazuje na to, że bliższa prawdy jest pierwsza opcja. Kiedy jesteś dziewiętnastoletnią sierotą w 1924 roku, małżeństwo wydaje się koniecznością.

A zatem Karl. Karl Waleczek, który – choć na zdjęciu tego nie widać – był od prababci starszy aż o siedemnaście lat. Był kawalerem, nie miał żadnych dzieci. Ot, po prostu się nie ożenił. Urodził się w Deutsch Weichsel (Wisła Mała), ale wyemigrował za pracą do serca okręgu przemysłowego, pracował jako motorniczy, co pozwoliło mu się wyreklamować się od służby wojskowej podczas Wielkiej Wojny. Jego rodzeństwo nie miało tyle szczęścia – jego brat Josef oddał życie za cesarza gdzieś między Łomżą a Wilnem, zaś drugi z braci, Anton, wrócił z okopów jako kaleka, bez jednej nogi. Zamieszkał w tej samej załęskiej kamienicy co Karl, był też świadkiem na ślubie brata z Klarą.

Karol i Klara spędzili ze sobą prawie pięćdziesiąt lat. Karol zmarł w 1972 roku, w wieku osiemdziesięciu czterech lat. Klara żyła bez niego jeszcze siedemnaście, umarła w tym samym wieku. Jest w tym jakaś dziwna symetria, która nie ma oczywiście żadnego sensu. Doczekali się czwórki dzieci, całe swoje wspólne życie spędzili na Załężu. Klara na swój sposób została osierocona raz jeszcze, w 1945 czy 1946 roku, kiedy obie jej siostry, Martha i Hedwig, wyjechały do Niemiec i na zawsze opuściły Śląsk. Został brat, ale z nim Klarze raczej nie było po drodze. Pozostało jej skupić się na rodzinie, którą sama stworzyła.

Nie wiem jaką była żoną i matką, ale wiem jaką była babcią. Z tych strzępków opowieści taty tworzę sobie w głowie jej obraz. Nieprawdziwy, ale jedyny jaki mam. To, co wiem na pewno, to że lubiła życie i potrafiła z niego korzystać – w jego najprostszych, najbardziej elementarnych przejawach. Widzę ją jak zabiera ze sobą wnuki (nigdy wszystkie naraz, zwykle jedno albo dwoje) i wsiada do pociągu, który zmierza w kierunku Opola, widzę jak wysiada w Leśnicy i piechotą – jakby wciąż była młodą dziewczyną, a nie starszą panią – raźno maszeruje do swojego ulubionego sanktuarium na Annabergu. Wcale nie dla jakiejś rozbudowanej obrzędowości czy duchowych przeżyć, ale dla samej przyjemności podróży. Choć z takich wojaży zawsze przywoziła buteleczkę wody z annaberskiego źródełka, która przez lata była najpewniejszym specyfikiem w domowej apteczce. Skoro zdrowie pozwalało jej w wieku siedemdziesięciu lat przejść te pięć kilometrów ze stacji kolejowej do sanktuarium na wzgórzu, to nic dziwnego, że do kurowania się wystarczała woda ze świętego źródełka.

Zachował się jeszcze jeden, na swój sposób uroczy dowód buntowniczości mojej prababki. Pradziadkowie wzięli ślub w 1924 roku, już po tym jak Zalenze stało się Załężem i zostało przyłączone do Polski. W akcie stoi więc, że ślub zawierają Klara Świergot i Karol Waleczek. Ówczesne polskie zasady wprowadzane ochoczo w szkołach, urzędach, prasie i wszędzie tam, gdzie się dało, nakazywały odmianę żeńskich nazwisk. To wtedy pojawiły się na Śląsku te wszystkie, nieznane dotychczas panny Kurzejanki czy Orszulikówny, a po ślubie Wypiórowe czy Lewanowe, wypierając niemiecką i – co istotniejsze – śląską odmianę nazwisk, która była od polskiej różna. Mojej prababce najwyraźniej urzędnik też kazał się tak podpisać. Więc się podpisała. „Klara Waleczekowa rodz. Schwirgottowna”. I tyle z polskiej Świergotówny.


Mirosława ZapałaKocham Chorzów

Chorzów Stary, przy Pl. Św. Jana i Kościół Bożogrobców 



DronoArt

Dubaj ? Miami ? Radom ?

Nie !

"Nowa ikona Katowic" w promieniach zachodzącego słońca !


 Boguslaw WarloszŚląsk jest śliczny!

Siemianowice Śląskie około 1960r

Ryszard KaniaŚląsk jest śliczny!

Lipiny i świętochłowicka Skałka.














Mieszanka Śląska 


Łukasz Kohut 




GALERIA  LWOWSKA 

Franciszek-Andrzej Magda udostępnił wspomnienie w grupie: Tylko we Lwowi.

Dziewięć lat temu... Sala restauracyjna słynnego lwowskiego Hotelu George, który do dzisiaj ma się dobrze. Pewnego razu, podczas pobytu we Lwowie, wspólnie z Andy'm, Heńkiem i naszym lwowskim cicerone, Panem Władkiem, wpadliśmy tam na piwo i smaczną suchą rybkę..


 Lwów na słodko i półwytrawnie

Jak Walentyki to Walentynki Kilka zakochanych par ze "słodkiego" Lwowa

Zofia Höflingerówna i Zbigniew Tołoczko


Władysława i Tadeusz Höflingerowie

Krzysia Höflingerówna i jej drugi mąż Jerzy Krasuski


Irena Höflingerówna i Tadeusz Konopacki

Katarzyna Nowakowska i Władysław Zalewski

GALERIA KRAKOWSKA 

Arci ArciszewskiKOCHAM KRAKÓW

Wawel - Sarkofag Św Jadwigi Króla Polski

Sarkofag został wykonany przez Antoniego Madeyskiego 1904 roku w Rzymie, Królowa została przeniesiona wraz z córką Elżbieta Bonifacją w 1949 roku

Fundatorem nagrobku wykonanego z białego marmuru jest Karol Lanckoroński

U stóp Królowej znajduje się pies symbolizujący - WIERNOŚĆ

Film oryginalny z mojego kanału

https://www.youtube.com/watch?v=X2FXmN-5ZCw 

Opowieści krakowskie 


Małgorzata LepuckaKOCHAM KRAKÓW

26 sierpnia 1934 r., moja ciotka Helena na tle Sukiennic (z albumu rodzinnego)


Balbina SzelagKOCHAM KRAKÓW

Fontanna z Żakiem powstała 1958 r.Figura żaczka jest kopią jednej z figur znajdujących się w ołtarzu Wita Stwosza.






Małgorzata KizlichKOCHAM KRAKÓW

Pałac na Szlaku w Krakowie - Pałac Tarnowskich

Dawna siedziba Radia Kraków. Zabytkowy, eklektyczny budynek z 1878 w/g projektu A.Luszczkiewicza. Przez lata obiekt zmieniał właścicieli- ostatnim była Wyższa Szkoła Europejska; ale ostatecznie zbudowała obiekt w innej części miasta. Zdewastowany Pałac otacza w takim też stanie Park im. Jalu Kurka, miał być miejscem odpoczynku okolicznych mieszkańców i studentów PK.

Budynek wpisany jest do rejestru zabytków w 1989r, oby podobny los nie spotkał go jak wiadukt na Grzegórzkach- też był zabytkiem!!/








 


Mieszanka Krakowska 











Rozmaitości

Z albumu KOTY 


Ciekawostki 

Polki na Obczyźnie

Biiiiirds do it…

Beeees do it…

Walentynkowy tydzień czas zacząć! Przyrzekamy uroczyście, że nie zemdli was z nadmiaru słodyczy, nawet jeśli na widok gołego bobasa z łukiem nie malujecie ust, ale dzwonicie po opiekę społeczną.

Dziś będzie o randkach, jakżeby inaczej, ale o takich nietypowych, z różnych krańców świata.

Jakże błahe zdadzą się nam problemy z wyborem przytulnej knajpki i neutralnych tematów rozmowy, gdy skonfrontujemy je z gigantycznym bagażem zakazów i powinności w kulturach tradycyjnych lub ograniczeń w niewielkich społecznościach.

Klubowiczki z Maroka, Indii, Japonii, Islandii i Wysp Owczych opowiedzą między innymi o potajemnych schadzkach i love hotelach, rodzinnym przeglądaniu Tindera i aplikacjach randkowych do określenia stopnia pokrewieństwa.

Serdecznie zapraszamy do lektury.

No i nie zapomnijcie dziś o walentynce dla osoby, która najbardziej zasługuje na waszą miłość…. dla was samych!

https://klubpolek.pl/randki-inaczej-czyli-zakochani-na.../


https://klubpolek.pl/randki-inaczej-czyli-zakochani-na-krancach-swiata/?fbclid=IwAR0p7dNlrn7UKDKnQLs3N-OOuHKgYfGUzUFw2S34z5Vdh8KPdLqh_lBogkw

GALERIA MEMÓW  I  AKTUALNOŚCI 

I znowu puste miejsce


Krzysztof Zyzik

Daniel Passent… Chciałbym wierzyć, że odnajdzie w niebie Agnieszkę Osiecką i wrócą do niedokończonej rozmowy... Że weźmie na felietonowy warsztat zegarmistrza światła purpurowego i pomniejszych majstrów wszechrzeczy…. Kawał zawodowego życia spędził w „Polityce”, był wybitnym felietonistą. Choć Holocaust odebrał mu rodziców i dzieciństwo, był rzecznikiem polsko-niemieckiego pojednania. Człowiekiem wielkiej kultury, w typie przedwojennym. Gdy pomyślę o tym, jaka barbaria siedzi dziś w naszym zawodzie, robi się dodatkowo smutno. Odpoczywaj w pokoju, Panie Danielu.

Platforma Polityczna  i  ....








Uśmiechy






I dzisiejsza mądrość:


Do jutra.
A tutaj mój pamiętnik wirtualny.

https://pozagranicamipolskialenietylko.home.blog/2022/02/15/15-lutego-2022-r-poniedzialek/

Komentarze

  1. Mam takie stare zdjęcie dziadków z wesela. Rok 1936. Babcia w śląskim stroju świątecznym. Dziadek z cylindrem w dłoni. I muszę się przyznać traktuję je jak drogocenną relikwię. (Tu też) serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale się nie dziwię, że jest to dla Ciebie bezcenne. Też mam kilka takich zdjęć.
    Trzeba chronić przed zniszczeniem i zgubieniem. Najgorsze są przeprowadzki. Wiem to z autopsji.
    Uściski tutaj też.😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah te stare fotografie! Mamy pradziadków męża i moich . Trzymam w szufladzie owinięte w płótno dla ochrony. Są piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wątpię, że u Ciebie przetrwają jeszcze wiele lat. Buziaki

      Usuń
  4. Warto zachować pisemne wspomnienia, stare zdjęcia dla przyszłych pokoleń, dla pamięci i jako znak czasów :-)
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak Ultra. Dlatego piszmy pamiętniki, wspomnienie. To nie dla nas, ale dla tych, co będą po nas. Tak jak wielu z nas lubi czytać wspomnienia prawdziwe, bo osób, które wtedy żyły i oglądać stare fotografie, tak i naszych czasów będą ciekawscy. Nie tylko historycy i archeolodzy. Ale zwyczajni ludzie nie mówiąc o następnych pokoleniach rodzinnych.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TYGIEL Z INTERNETEM maj/25 kolejny przedwyborczy

TYGIEL Z INTERNETEM LIPIEC /2/25