Opowieści florencke ciąg dalszy

Dzień drugi.

Pi, pi, pi... docierał do mnie dźwięk. Otworzyłam oczy. No tak. Budzenie z recepcji zamówione przez organizatora.

6.30. Trzeba było wstawać i organizować kolejny dzień we Florencji. Tym razem zakończy się powrotem do domu. Już wieczorem spakowałam wszystko, co nie było potrzebne rano więc tylko reszta do walizeczki i zeszliśmy na śniadanie.

Wiedząc, że dzień będzie intensywny zaliczyłam podwójne espresso i dwa rogaliki z dżemem. V. dodatkowo kromkę chleba z wędliną i serem.  Potem kolejne espresso. Bo malutkie.

I byliśmy gotowi do zwiedzania.

Wyjechaliśmy planowo o 8.15.  Wszyscy zawsze zdyscyplinowani. 

Tym razem wysiedliśmy w innym miejscu i tu znający Florencję doprowadzili grupę na spotkanie z przewodniczką pod palazzo Pitti.





Ranek był jeszcze rześki. Grupy dopiero się zbierały. Zrobiłam kilka zdjęć w tym nam z symbolem Florencji lwem.















Potem tradycyjnie. Bramki bezpieczeństwa, karneciki i znaleźliśmy się na dziedzińcu pałacu. Ciekawy, a zwłaszcza grota z jeziorkiem czy sadzawką.

                             




















Po schodach z dziedzińca weszliśmy na tyły pałacu na pierwszy podest Ogrodów Boboli jakie stanowią atrakcję palazzo Pitti. To strefa amfiteatru i stąd kolejnymi schodzi lub kolistymi alejami wędruje się na sam szczyt. V. niestety został. Ta wspinaczka nie dla niego. Jeszcze kilka osób zrezygnowało.













 Szkoda bo warto wejść na sam szczyt Wzgórza Boboli. Tam został urządzony ogród kwiatowy. Zapach rozgrzanych słońcem róż, piwonii i goździków unosił się nad ogrodem, który Włosi określają w stylu włoskim, a reszta świata nazywa taki ogród francuskim 😀












                              



























I komu wierzyć.

Panorama, zieleń i spokój od ciągłego: 

- Lucia, gdzie jesteś.

Kiedy wróciliśmy czekał już u wylotu alei i usłyszałam:

- Bo ty zawsze ostatnia. 😀

Widocznie powinnam lecieć na czele grupowego peletonu.

Myślę, że na dziś wystarczy tych zdjęć. Jutro zapraszam do wnętrza palazzo Pitti.

Czyli ciąg dalszy opowieści nastąpi.

https://pozagranicamipolskialenietylko.home.blog/2022/05/26/26-maja-2022-r-czwartek/







Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę. Taka namiastka, ale zawsze lepsza od pięknych albumów.

      Usuń
  2. Nie wiem co ładniejsze; budowle czy ogrody ! Szczęściara z Ciebie, że mogłaś to wszystko zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie mimo zmęczenia bylo warto. A to jeszcze nie koniec. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie, pięknie, pięknie;-)
    Pamiętam, jak zwiedzałem Ogrody za Pałacem Pitti, naiwnie dopatrywałem się jakichś koligacji z polskim św. Andrzejem Bobolą;-);-);-) Oczywiście nie mają z nim nic wspólnego;-) Ale ze starym włoskim rodem Borgolo (Borgoli)...
    Cóż Polak będzie wszędzie szukał nawiązań do swego kraju... Tacy jesteśmy;-) No może powinien powiedzieć bardziej o sobie - taki jestem;-)
    Gorące uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę Ci, że ja też taka jestem. Stałe wypatruję polskich znaków. Chyba to więc taka narodowa przypadłość. Oddaję równie gorące uściski.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TYGIEL Z INTERNETEM maj/25 kolejny przedwyborczy

TYGIEL Z INTERNETEM LIPIEC /2/25