Opowieści florencke ciąg dalszy
Dzień drugi.
Pi, pi, pi... docierał do mnie dźwięk. Otworzyłam oczy. No tak. Budzenie z recepcji zamówione przez organizatora.
6.30. Trzeba było wstawać i organizować kolejny dzień we Florencji. Tym razem zakończy się powrotem do domu. Już wieczorem spakowałam wszystko, co nie było potrzebne rano więc tylko reszta do walizeczki i zeszliśmy na śniadanie.
Wiedząc, że dzień będzie intensywny zaliczyłam podwójne espresso i dwa rogaliki z dżemem. V. dodatkowo kromkę chleba z wędliną i serem. Potem kolejne espresso. Bo malutkie.
I byliśmy gotowi do zwiedzania.
Wyjechaliśmy planowo o 8.15. Wszyscy zawsze zdyscyplinowani.
Tym razem wysiedliśmy w innym miejscu i tu znający Florencję doprowadzili grupę na spotkanie z przewodniczką pod palazzo Pitti.
Ranek był jeszcze rześki. Grupy dopiero się zbierały. Zrobiłam kilka zdjęć w tym nam z symbolem Florencji lwem.
Potem tradycyjnie. Bramki bezpieczeństwa, karneciki i znaleźliśmy się na dziedzińcu pałacu. Ciekawy, a zwłaszcza grota z jeziorkiem czy sadzawką.
I komu wierzyć.
Panorama, zieleń i spokój od ciągłego:
- Lucia, gdzie jesteś.
Kiedy wróciliśmy czekał już u wylotu alei i usłyszałam:
- Bo ty zawsze ostatnia. 😀
Widocznie powinnam lecieć na czele grupowego peletonu.
Myślę, że na dziś wystarczy tych zdjęć. Jutro zapraszam do wnętrza palazzo Pitti.
Czyli ciąg dalszy opowieści nastąpi.
https://pozagranicamipolskialenietylko.home.blog/2022/05/26/26-maja-2022-r-czwartek/

















































































Dzięki, ciceronie :-)
OdpowiedzUsuńBardzo proszę. Taka namiastka, ale zawsze lepsza od pięknych albumów.
UsuńNie wiem co ładniejsze; budowle czy ogrody ! Szczęściara z Ciebie, że mogłaś to wszystko zobaczyć.
OdpowiedzUsuńW sumie mimo zmęczenia bylo warto. A to jeszcze nie koniec. :D
OdpowiedzUsuńPięknie, pięknie, pięknie;-)
OdpowiedzUsuńPamiętam, jak zwiedzałem Ogrody za Pałacem Pitti, naiwnie dopatrywałem się jakichś koligacji z polskim św. Andrzejem Bobolą;-);-);-) Oczywiście nie mają z nim nic wspólnego;-) Ale ze starym włoskim rodem Borgolo (Borgoli)...
Cóż Polak będzie wszędzie szukał nawiązań do swego kraju... Tacy jesteśmy;-) No może powinien powiedzieć bardziej o sobie - taki jestem;-)
Gorące uściski.
Napiszę Ci, że ja też taka jestem. Stałe wypatruję polskich znaków. Chyba to więc taka narodowa przypadłość. Oddaję równie gorące uściski.
Usuń